Rebecca Yarros „Wariacja” to książka, od której naprawdę ciężko się oderwać. Niby historia o miłości i powrotach do przeszłości, ale podana w taki sposób, że człowiek czyta „jeszcze jeden rozdział”… i nagle robi się noc. I choć nie jest to najlżejsza opowieść, to ma w sobie coś, co przyciąga: emocje, które są prawdziwe i nieprzerysowane.
Główną bohaterką jest Allie Rousseau, baletnica światowej klasy, która przez lata żyła pod ogromną presją. Perfekcja była dla niej obowiązkiem, nie wyborem. Matka wymagała od niej wszystkiego, bez względu na koszt, a Allie płaciła tę cenę swoim ciałem, psychiką, całym życiem. Kiedy kontuzja przekreśla jej karierę, wraca do rodzinnego domu, miejsca, które zamiast spokoju przynosi wspomnienia, przed którymi tak długo uciekała. I właśnie tam znowu pojawia się Hudson Ellis, ratownik Straży Przybrzeżnej, człowiek działający instynktem, przyzwyczajony do podejmowania decyzji w ułamku sekundy. Kiedyś był dla Allie kimś najważniejszym. Kimś, kto potrafił być we właściwym miejscu i czasie. Aż do momentu, gdy po prostu zniknął, zostawiając ją bez słowa i bez wyjaśnień.
Ich relacja to nie jest prosta historia „spotkali się i wszystko wróciło na swoje miejsce”. Tu jest żal, niedopowiedzenia, pretensje i coś jeszcze, uczucie, które mimo upływu lat wcale nie wygasło. I kiedy do drzwi Allie puka siostrzenica Hudsona, szukająca swojej biologicznej matki, wszystko zaczyna się na nowo komplikować. Przeszłość, którą oboje próbowali zamknąć, wraca ze zdwojoną siłą.
To, co bardzo mi się w tej książce podobało, to sposób, w jaki Yarros pokazuje bohaterów. Allie nie jest tylko „tą skrzywdzoną baletnicą”. Jest silna, ale jednocześnie pogubiona, próbuje na nowo zdefiniować siebie bez tańca, który był całym jej światem. Hudson z kolei to nie tylko „ten, który odszedł”. To mężczyzna z własnymi tajemnicami, który zapłacił wysoką cenę za swoje decyzje.
„Wariacja” to książka o tym, jak bardzo przeszłość potrafi wpływać na teraźniejszość. O tym, że czasem jedna decyzja zmienia wszystko. I że nie zawsze dostajemy drugą szansę, a jeśli już, to nie taką, jakiej byśmy chcieli. Po przeczytaniu tej książki zaczełam myśleć o tym, ile jesteśmy w stanie poświęcić dla marzeń, i czy warto trzymać się ich za wszelką cenę. Polecam jako lekturę nie tylko miłośnikom baletu ;-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz