2026-10-17

Katarzyna Grochola „Właśnie, że tak. Nigdy w życiu 20 lat później”

 Przeczytałam kilka książek Katarzyny Grocholi, w tym oczywiście kultową dziś "Nigdy w życiu". Film z fenomenalną Danutą Stenką w roli Judyty widziłam nawet kilka razy. Katarzyna Grochola, choć przede wszystkim kojarzona z lekkimi powieściami, ma też inne pozycje, które poruszają bardzo ciężkie tematy, jak np. "Zranić marionetkę". 


Fani "Nigdy w życiu" na pewno się nie zawiodą. Ta powieść ma wszystko, to co trzeba, aby być dobrą kontynuacją lekkiej i zabawnej powieści sprzed lat. Jest dobry humor, cięte riposty i to zazwyczaj z ust dzieci. Ale przede wszystkim ma Judytę, która jest mistrzynią nieporozumień. Na szczęście wszystkie sie wyjaśniają i dobrze kończą. Jest też Matka Judyty oraz Adam, Ula, Eksio, Tosia i dzieci Tosi. A także cała plejada nowych postacji, które przewijają się przez biuro matrymonialne, które Judyta prowadzi ze swoim mężem. To bardzo lekka i przyjemna lektura, poza jednym momentem, w którym Judyta opłakuje swojego ojca. Jesli ktoś stracił rodzica, to ciężko przejść przez ten fragment bez łez. 

Jest też jedna rzecz w tej powieści, która mnie zadziwia, a mianowicie wszechobecny alkohol. Jest dosłownie wszędzie, przy okazji świąt, przy okazji sąsiedzkich wizyt, przy okazji rodzinnych spotkań, przy okazji wizyty Eksia, bez okazji, itd. A najbardziej chyba byłam zniesmaczona sceną, gdy Judyta upija się ze swoją córką Tosią (owszem, obie są pełnoletnie, obie po przejściach, itd.) ordynarną wódką w samochodzie, który prowadzi Adam. Gdyby w prawdziwym życiu mieli wypadek, to osobie poszkodowanej pod wpływem alkoholu nie bardzo można pomóc, bo nie można podać leków. Skrajnie nieodpowiedzialne. Zdaje się, że powstaje ekranizacja tej książki. Ciekawa jestem, jak temat alkoholu zostanie tam pokazany. 

W kraju, w którym alkohol jest tak bardzo zadomowiony, tylu ludzi jest uzaleznionych (media donoszą o gigantycznym spożyciu  tzw. małpek, na szczęście są też wprowadzane nocne ograniczenia w sprzedaży alkoholu) i spowodował i nadal powoduje tak wiele złego w rodzinach. Że nie wspomnę o najnowszych badaniach, które mówią, że to nerotoksyna i powoduje nieodwracalne szkody w ludzkim mózgu. Zastanawiam się, jak można tego nie wiedzieć i promować w swojej powieści taki styl życia. 

Żeby otrzeźwić, zostawiam Was ze skalą problemu w Polsce - info pod poniższymi linkami (nie jest to współpraca reklamowa, podaję, co znalazłam w internecie):

https://nurtcentrum.pl/trzezwosc/ 

https://www.pap.pl/aktualnosci/raport-w-polsce-jest-12-mln-osob-narazonych-na-negatywne-spolecznie-skutki-alkoholizmu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz