2026-09-20

Anna Rybakiewicz "Za maską wroga"

 To moje pierwsze spotkanie z tą autorką. I na tyle pozytywne, że mam ochotę na jej kolejne kiążki. Książka Anny Rybakiewicz "Za maską wroga" wciągnęła mnie tak bardzo, że przeczytałam ją w 3 wieczory. 


Ta powieść jest wielowymiarowa pod wieloma względami. Z jednej strony mamy pierwszą, młodzieńczą, a nawet dziecięcą, miłość-przyjaźń Amelii i Juliusa, których los zestknął ze sobą przed II Wojną Światową w Prusach Wschodnich, gdzie Amelia przyjeżdżała na wakacje do babci von Horoch. I już wtedy wiadomo, że ich miłość jest niemożliwa, ponieważ pochodzą z dwóch różnych światów. Ona niemiecka arystokratka (ojciec Niemiec, matka Polka), on chłopiec z nizin społecznych. To co ich na poczatku łączy, to umiłowanie afrykańskiej ziemi. Ona tam był, a ona zna ją tylko z powieści "W pustyni i w puszczy" Henryka Sienkieiwcza. 

Początek i koniec powieści to czasy powojenne w Afryce, w polskiej osaddzie w Tanzanii. Natepnie raz przenosimy się do dzieciństwa i młodości bohaterów w Prusach, by potem przenieść się w czasy wojennej zawieruchy do dworku Amelii mieszczącego się na Kresach w Polsce, który przejmuje niejaki Komendant Blumentritt na swój posterunek. 

Podczas czytania dość szybko orientujemy się kim jest Komendant Blumentritt. Niemal od początku wiemy, że komendant pojawiał się tam nieprzypadkowo, wiemy, że chce chronić Amelię, która stanowczo stwierdza, że jest Polką. Nie przeszkadza mu to wcale bez skrupółów wykonywać rozkazów i mordować innych Polaków. Z jednej strony rozumiałam szarpanie się głównej bohaterki ze swoimi uczuciami, a z drugiej cały czas miałam nadzieję, że raz na zawsze oddzieli grubą kreską przeszłość od teraźniejszości i niejako spali za sobą mosty. Ale z pozycji wygodnego życia, w bezpiecznym kraju, gdy nie walczymy o życie swoje i swoich bliskich, łatwo oceniać postepowanie osób w sytuacjach, w których lepiej abyśmy nigdy się nie zbaleźli. Mimo wszystko, wiedząc ile istnień ludzkich pochłonęła ta wojna, jak okrutni potrafili być hitlerowcy, gdy programowo posyłali do komór gazowych niewinnych ludzi, to mimo wszytsko trudno kibicować tej miłości. Mimo tego warto tę powieść przeczytać, aby zobaczyć, że świat prawie nigdy nie jest czarno-biały. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz